![]() |
Migawka ze spaceru. Moje chwile relaksu. |
Styczen
byl ciezki. Bardzo ciezki i inntensywny. Snila mi sie Babacia. Dwa odejszia,
dwa pozegnania na odleglosc. Wiadomosc o Misiu zastala mnie w pracy, w srodku
dnia z dyzurem w perespektywie i na 5 minut przed moja co tyodniowa superwizja
z moim przelozonym. Zanim zdazylam wejsc do jego gabinetu kolezanka
poinformowala mnie mimochodem, ze moja pacjentka probowal popelnic samobojstko
i jest “na dole” (czyt. u nas na pogotowiu). W wyniku czego, jak dobrnelam do
gabinetu i opadlam na fotel mogla tylko plakac. Ba szlochac rozpaczliwie. Moj
psychiatryczny szef, jest rowniez nauczycielem yogi i wszystkie mozliwe
techniki relaksujace plus mindfullnes sa nam znane i przez nas propagowane, ale
w tym momecie nie pomagalo nic. Lzy musialy poplynac, a otworzona puszka padory
wypluwala nieprzerobione mometry i zale zepchniete do podswiadomosci. Gdzies w
tym wszystkim, w konteksie mi juz malo oczywistym, wspomnialm o Babci Nadzi,
ktora powtarzala zawsze, ze po smierci bedzie sie nami opiekowac i bedzie
przychodzic do nas we snie, zeby nas ostrzec. Przez dlugi czas po smierci Babci
niechetnie nocowalam u nich w domu, co bylo dosc skomplikowane, bo Dziadek zyl
i przezyl Babcie o cale 10 lat! Do dzis, czuje sie tam jakos nieswojo, i coz…wole
raczej tam niespac. Co nie jest zbyt logiczne, bo sen to sen, i zdazyc sie moze
wszedzie. Ale nie mozna wymagac logiki od podswiadomosci. Jak wiec tak
szlochalam, wyciagajac po koleji odejscie pani Krysi, odejscie Misia, napiecia
malzenskie, matczyne poczucie kleski (bo nauczycielka mailowala ze Victor
plakal w szkole z niewyjasnionych pwodow), moja pacjetka na pogotowiu (ktora
widzialm 2 dni temu i uwarzalam ze nie ma zadnego zagrozenia), ciagle poczucie
bycia w zawieszeniu i w pogoni “za czyms”… w tej calej zewnosci I nostalgi pojawiala sie nagle Babcia! Babcia,
ktora po smierci ma do nas zagladac i to jak sie tego obawiam. Na to moj
przelozony, ze w takim razie cieszmy sie na przyjscie Babci i wyczekujmy Jej
przyjscia w radosnym i pozytywnym nastawienu. No i Babcia przyszla tej samej
nocy… Przedziwny sen. Z babacia i z pania Krysia...
Opisze za chwile, w osobnym wpisie.
Psychiatryczny szef, wiem coś o tym...
OdpowiedzUsuń