Az sie poplakalam. Tak sie cieszylam na te zimowe wakacje!
Planowane juz od paru miesiecy z wszystkimi detalami. Wakacje sa, za to ja mam
skrecone kolano. Zaraz po pierwszym dniu…
W zeszlym roku po raz pierwszy stanelam na nartach i sie
zakochalam od pierwszego wejrzenia. W
zeszlym roku zjerzdzallismy w Gorach Skalistych ( okolo 4000 m.n.p.m.) a w tym
roku zaplanowalismy wyjazd do stanu obok – Vermontu. Stan mieści się w północno
wschodniej części Stanow. Jego nazwa pochodzi od francuskiego zwrotu „ver
mont”, co oznacza Zieloną Górę. Dlatego na Vermont mówi się rowniez „Stan
Zielonej Góry”. Zanim stan Vermont stał się częścią Stanów Zjednoczonych, jego
tereny pierwotnie zamieszkiwali Indianie z plemion Irokezów, Algonkinów i
Abenaków. Turystyka ma tu coraz większe znaczenie. Niektóre z
największych i najbardziej cenionych terenów narciarskich w Nowej Anglii
znajdują się właśnie w stanie Vermont.
Zdecydowalismy sie w tym roku na resort narciarski o nazwie Smugglers
Notch. Miejsce to zdobylo zaszczytny tytul najlepszego narciarskiego rezortu
dla rodzin z dziecmi na Wschodnim Wybrzezu. Smugglers Notch, czyli tak zwany
“Smuggs” jest położony u podnóża góry Mansfield (1340 m.n.p.m), będącej
najwyższym szczytem w stanie Vermont. Przełęcz znajdująca się u podnóża góry
zwana „the Notch” to królestwo sportów zimowych, takich jak narciarstwo,
wspinaczka lodowa i jazda na snowboardzie.
Odliczalam dni i wyruszylismy w droge w zeszla sobote. Snieg
ladnie padal w noc przed wyjazdem, wiec rano odkopywalismy auta. 4.5h na polnocy – zachod. Mijalismy osniezone
choiny, wzgorki, pagorki i malutkie slodkie miasteczka, do ktorych ja czuje
szczegolny sentyment. Caly ten region Nowej Angli ma jakis taki hipisowski
klimat, pelno tu artystow, festiwali,
farm nastawionych na produkty organiczne i restauracji w stylu “farm to table” (z farmy na stol). Nota
bene dewiza stanu Vermont brzmi "Wolność i jedność" ( Freedom and
Unity). Moj T ktory ostatnimi miesiacami kreuje nowa linie piwa w naszej
maciupkiej kuchni, tropil nowe browary o ktorych wyczytal gdzies w necie. Tak
wiec jechalismy w swietnych nastrojach, bez pospiechy, no bo przeciez wakacje.
![]() |
Widok na szczyt Madonna 1109 m.n.p.m |
Zarezerwowalisy
malutki domek w srodku resortu. Z kuchnia, duzym salonem i kominkiem na dole i
dwoma pokoikami na gorze. Z kazdego okna
widok na gory – 3 szczyty Madonna, Morse, Sterling, miedzy domkami à la
ogniska z siedzeniami wokolo, basen, caly komplek przeznaczony dla dzieci z roznymi
atrakcjami, sklepik, 2 restauracje, pub, kawiarentka no i oczywiscie
wyporzyczalnia nart/snowordu . Malutkie buskiki podworzece pod wyciag
narciarski. Wszystko kreci sie wokol
nart. Pierwszy dzien zaraz ruszylismy na stok. Choc myslalam ze jestem w miare
przygotowana fizycznie, bo ostanio chodzilam dosc regularnie na yoge, a w domu
pedalowalam zawziecie na “orbitku”, mialam trudnosci ze zlapaniem rytmu.
Potluklam sie strasznie. Odkrylam w koncu jedna z tras, ktora byla na tyle
latwa, ze moglam,
wyluzowac i cieszyc sie widokami gor, zamiast koncentrowac
sie na technice jadzy, ktora niestety coz....nie jest najlepsza. Przeliczylam
sily na zamiary. Wydawalo mi sie ze, jak dalam rade w Gorach Skaliatych
(~4000m), to co tam pagorki Vermackie (~1000m). Niestety daly mi sie we znaki. Pod koniec
dnia, poczulam sie na silach, zjechac “moja trasa” sama z Victorkie, a wyslac T
i tescia na prawdziwe gory. No i jak tak sobie zjerzalismy z Misiastym
spokojnie rozmawiajac i patrzac na zachodzace slonce uwielbiam te leniwe poznopoludniowe slonce),
jak....nie mam najmniejszego pojecia co sie stalo, w kazdym razie na prosetej
drodze, nawet nie na gorce, na drodze, przewrocialm sie tak, ze oby dwie narty
sie same odpiely!!! Osoba jadaca za nami zaraz sie zatrzmala i naciskala, ze
postoi troche ze mna, zeby miec pewnosc, ze jestem w porzdku. Wydawalo mi sie
ze bylam. Czulam sie super, snieg narty, widoki, pierwszy dzien wakacji. Wieczorem gotowalam kolacje dla wszystkich, gralismy w
gry planszowe i wogole mielismy super reszte dnia, dopoki nie obudzilam sie w
nocy ze strasznym bolem kolana....
Nastepne dni przyniosly deszcz i tak
derastyczne ocieplenie, ze wszystlo przmienilo sie w bloto, maz, a co niektozy
zalozyli szorty (w lutym!). Zamiast nart byl basen, gry planszowe, ukladanie
puzzli i ogladnai igrzysk olimpijskich. W jeden z dni wypralismy sie odwiedzic
przyjaciol, ktorch znalismy jeszcze z Bostonu, a ktorzy przeprowadzili sie w te
regiony do Burlington. Burlington mieści
się w hrabstwie Chittenden, na wschodnim brzegu Jeziora Champlain i jest największym
miastem Vermontu jest Burlington, które zamieszkuje 42 tysiące osób. Stolica
stanu, miasto Montpelier - maciupkie!,
tylko 8 tysiecy ludzi!!! jest
największym producentem syropu klonowego w całym USA. Jak sobie pomysle ze moje
kochane Olesno ma 12 tysiecy ludzi! Jak na Amerykanskie warunki to bardzo,
bardzo male miasta i miasteczka. W czwartek chlopali wrocili na stok, a ja ze
lzam w oczach zamknelam za nimi drzwi. Coz, chcialbym, ale kolano wciaz bolalo
i boli. Chodze, bo chodze, ale jestem na srodkach przeciwbolowyc wiec....rozum
zwyciezyl. I to chyba tyle z mojej jazdy na nartach w tym roku....
![]() |
Jezioro Champlain, widok z tarasu Akwarium w Burlington. |
![]() |
Vermonckie klimaty - "jakas" znana piwiarnia. |
![]() |
Nasz wakacyjny domek. |
![]() |
Victor sie strasznie obrazil, ze dostal "dzieciece" lozeczko i spal na materacu na podlodze. |
![]() |
Wakacyjny domek. |
![]() |
Narty, snieg i wakacje!!! Zjerzdzam!!! |
Wow no to faktycznie zaszalałaś. Mam nadzieję,że z kolanem będzie wszystko ok. Na pewno i tak wakacje się udały bo najważniejsze to dobre nastawienie😀
OdpowiedzUsuńWakacje zawsze sa wspaniale i za krotkie. Kolano....wciaz boli :(
OdpowiedzUsuńZazdroszczę... od lat chcę wyjechać do Vermont w zimie, od lat mi się nie udaje...
OdpowiedzUsuńAż człowieka skręca że zima się powoli kończy.
OdpowiedzUsuń