niedziela, 26 lutego 2017

Wakacje, Kolorado, narty i choroba wysokosciowa.

Gory Skaliste - pierwsze wrazenia. W drodze z lotniska w Denver do Breckenridge.
Wakacje zimowe przeminely z wiatrem, tudziez burza sniezna. W tym roku spedzilismy je w Breckenridge, malej miejscowości w stanie Kolorado, w środkowej części Stanów Zjednoczonych. Miasteczko to lezy 2926 metrow nad poziomem morza, wśród szczytów Gór Skalistych - Rocky Mountains.  Góry Skaliste to część Kordylierów. rzciągających się na długości 4800 kilometrów, na terenie USA i Kanady. Najwyższy szczyt pasma - Mount Elbert - ma wysokość 4401 m n.p.m. i leży wlasnie w Kolorado. Breckenridge jest ośrodkiem turystycznym i narciarskim i zima sciagaja tu tlum, choc ostatnio robi sie coraz popularniejsze i w lecie za wzgledu na festiwal filmowy, no i oczywicie wlalory przyrody. Kręcono tu także niektóre sceny filmów W krzywym zwierciadle, Witaj,
Święty Mikołaju, Głupi i głupszy. To misteczko do ktorego moj maz ma szczegolny sentyment, jako ze tu spedzal wiekszosc swoich wakacji. Jego Rodzice maja tu apartament z ktorego mozna wyjsc/wyjechac wprost na wyciag narciarski. Moj tesc jest "narciarsko zwariowany". Ma 82 lata, jezdzi na nartach po diamentowych szlakach i jest w lepszej kondycji niz my wszyscy Tak wiec w konc wybralismy sie na narty do Kolorado! Nie takie to znowu oczywiste, bo ja ostatni raz na na nartach bylam w Zakopanem w wieku 6 lat. Przygladalm sie Alpom przez wiele lat z okna Klinikum Groshadern w Monachium z zamiarem wybrania sie na narty “po dyzuze”, “w przyszlym sezonie”, “po studiach”, "jak sobie kupie odpowiednia kurtka", “jak bede miala z kim” ect. i tak az do zeszlego tygodnia, kiedy to wylot do Kolorado byl tuz tuz, a ja nawet nie wiedzialam jak zalozyc buty narciarskie. W buzy snieznej mialam godzinna lekcje jazdy na nartach… OK, uczciwie powiedziawszy… stania na nartach, no i polecielismy. Victor jezdzi na nartach juz dwa sezony, a T …od zawsze, nuaczyl sie wlasnie tam w Kolorado, jako dziecko.


Kolorado jest ponoc jednym z najlepszych miejsc narciarskich nie tylko w USA ale i na swiecie. Pisze ponoc, bo oprocz naszych okolicznych “pagorkow”, sama osobiscie nie mam porownania. Kolorado ma 300 slonacznych dni w roku oraz 8.5 m sredniej ilosci opadow sniegu, czyli suma sumarum niezle jak na wrunki narciarskie. Ze wzgledu na polozenie ma niestety rowniez predyspozycje do choroby wysokościowej. Uprzedzano mnie o tym, troche czytalam, popytalam sie wsrod znajomych i zdecydowalam, ze “jakos” dam rade, skoro inni sobie poradzili. Wiekszosc doroslych odczuwa dolegliwości, ktore sa spowodowane brakiem adaptacji do warunków panujących na dużych wysokościach. Z reguły pojawia się na wysokościach powyżej 2500 m n.p.m., gdzie dostępność tlenu w powietrzu, ze względu na rozrzedzenie
atmosfery, zaczyna być za mała na potrzeby organizmu. Juz w ramach profilaktycznych, nie moza doleciec do samego Breckenridge. Samolot zatrzymuje sie w nizej polozonym Denver, i idealnie bylo by zatrzymac sie tam na jeden dzien. Czego my nie zrobilismy, bo “gory nas wolaly”. Za to przyplacilam to (nie tylko ja) bolem glowy, kolataniem serca, bolem w klatce piersiowej. Okropne uczucie, ze musisz wziasc strasznie glebojki oddech, a pomimo gimnastyki przepony, po prosytu czujesz sie nie dotleniona, wiec bierzesz nastepny, i nastepny, i nastepny gleboki oddech. Pomimo iz bylam na to przygotowana, nie bylo to przyjemne. Pouczono nas, iz nalezy pic bardzo duzo wody (pilam, za to 2h jazdy samochodem bez przystanku z Denver do Breckenridge bylo tortura), unikac kawy (nie mozliwe dla mie), alkoholu (hmmm…na urlopie) i wysilku fizycznego (ciezko jak sie czlowiek wlasnie wybral na narty). Po raz pierwszy widzialam, ze w zwyczajnych sklepach, moza kupic tlen. Taki maly, “kieszonkowy”, i sobie psiknac do ust, jak sie chce. Ha! Podroze ksztalca!

Ciag dalszy o Kolorado zdecydownaie nastapi, teraz krotkie przygotowanie na jutrzejszy powrot do rzeczywistosci.

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Co sie dzieje w Ameryce...

“Zyd, Katolik i Muzulman poszli do pabu, gdzie rozamwiali, rozmawiali, rozmawiali….bo tak sie zachowuja normalni ludzie”. 
A nie ludzie pokroju Trump! Coz …prezydent Trump podpisuje roznego rodzaju postanowienia wywolujac tym ogolne przerazenie. Zaczelo sie od decyzji “budujemy mur” a w zeszly piątek Trump podpisał dekret, który ogranicza imigrację w USA. Przewiduje wstrzymanie przez okres 90 dni wydawania amerykańskich wiz obywatelom krajów muzułmańskich mających problemy z terroryzmem. Dotyczy to obywateli Iraku, Syrii, Iranu, Sudanu, Libii, Somalii i Jemenu. To co sie teraz dzieje, przechdzi pojecie i powoduje uczucie dyskomfortu, lagodnie wyrazajac. Te ostatnie postanowienie dobrowadzilo do protestow, strajkow i ogolngo poczucie zagrozenia. Tak, dokladnie, zagrozenia. Jest to temak glowny wiadomosci, rozmo w szpitalnej stolowce, interakcji z pacjentami i kolegami z pracy, naszych rozmow przy kolacji w domu…wszedzie. Dostalismy “uspakajajacy” maile od pracodawcy, a dzis po poludniu odbylo sie w szpitalu otwarte spotkanie dla ludzi ktorzy chcieli by ne ten temet porozmawiac. Stawily sie tlumy “zaineresowanych”, bo chcwiekszosci z nas, teoretycznie ten dekret nie dotyczy, uderzyl on w nasze wartosci moralne. I tak dowiedzialm sie, ze moj zawsze usmiechniety kolega z pracy, z typu “do serca przytul psa” zostal wczoraj na stacj benzynowej zapytany, ni z tego ni z owego czy jest z Pakistanu. Niby nic. Niby niewinne pytanie, I nawet bez znaczenie bo Pakistan nie jest “na liscie 7 krajow” (jak narazie!), ale …Moj kolega pierwsze co zrobil jak wrocil do domu to zgolil brode. Moj Victor upewnil sie juz 3 razy czy Babcia i Dziadza na pewno beda go mogli jeszcze odwiedzic. Kolezanka wyldowala dzis w na lotnisku w Nowym Yorku i pierwsze co zobaczyla przy wyjsciu to prawnicy z trasparentami po angielsku i arabsku oferujcymi darmowe uslugi dla uchodzcow.  Prawnicy, psycholodzy w ramach wolnotariatu pomagaja w dramatach ludzkich do ktorych aktualnie dochodzi na lotniskach, a tlumy protestuja przed. Znowu wracam myslami do Jugoslwii, gdzie sobie szczesliwie Katolicy, Ortodoksi i Muzulmanie zyli az ktos nagle zacza dyskutowac na temat pochodzenia. Wszyscy wiemy do czego to doprowadzlo.
“One nation under God, indivisible, with liberty and justice for all.”
Jeden naród w oczach Boga, niepodzielny, wolność i sprawiedliwość dla wszystkich.



niedziela, 29 stycznia 2017

Stary Nowy Rok.

W Nowy Rok wkroczylismy dziarskim krokiem, maszerujac przez ten las w piekny zimowy dzien.
Oczywiscnie nie po polnocy, ale mielismy wspanialy Noworoczny spacer i bardzo lubie te zdjecie.


Nowy Rok sie juz zestarzal mam takie wrazenie. Spowszednial, moze bedzie lepszym wyrazeniem. i juz mamy koniec stycznia. Praca, szkola, rutyna i obowiazki. I wcielanie w zycie noworcznych postanowien. Co prawda zalozenia typu “schudnac”, “silownia” ect mam juz za soba ( co nie jst rownoznacze ze nie powinnam!) to tym razem glownie chodzi o NAUKE. Wisi nademna egzamin i juz prawie mi spada na glowe. Egzamin z tak zwanego: wszystkiego. Jeden z wymogow rezydentury. Musze podejsc do konca czerwca….A wiec podle noworocznego postranowienia co dzienie sie ucze. Tzn nie ucze sie - bo nie mge sie uczyc, jaj jestem na dyzuze, jak rowniez dzien po dyzuze, bo jestem wykonczona...Tak wiec znajduje godzinek, moze poltorej dziennie tu i tam i w wiekszosci czasu zasypiam na tastaturze komputera. Bez komentarza. Trzeba myslec pozytywnie! Zaliczyc i zapomniec. Az do nastepnego, bo tak to juz jest…zawsze cos czeba zaliczyc, odnowic, podszkloic ect.
Tesknie za swiezym powietrzem....Dzis udalo mi sie wyciagnac Victora na wedrowke po gorkach i lamanie lodu na strumyczkach.


niedziela, 1 stycznia 2017

Anno Domini 2017.


Za pare minut polnoc, a ja jeszcze szybciutko w pierwszy dzien Nowego Roku, zanim ten Nowy Rok przestanie byc juz tak calkiem nowy, chcialbym Wam/Nam/sobie zlozyc zyczenia. Nowy Rok. Nowe nadzieje, postanowienia i plany. Aby dalej bylo dobrze, tego sobie zycze. Coz wiecej? Zmniejszenia odleglosci miedzy Polska a USA bym sobie zyczyla...
Zycze wszystkim nas zdrowia przede wszystkiem. Zwolnienia tepa, rozejrzenia sie wokół i docenienia tego co juz mamy.  Jutro jest “swieze i wolne od bledow”, ale “dzis” jest rownie wspaniale. Spokoju i pokoju.  Tej wewnetrznej harmoni jak i pokoju dla nas Wszystkich. Dosc juz wojen, zamachow i konfliktow, przestanmy sie klocic, walczy, udawadniac swoje racje. Szanujmy siebie nawzajem. Pieknie to powiedzial Papiez Franciszek   "Nie nawracaj, szanuj innych. - Możemy ludzi inspirować, dając świadectwo, jednak najgorsze, co może być, to nawracanie, które paraliżuje: "Mówię do ciebie, żeby cię przekonać". Nie. Każdy człowiek wchodzi w dialog, wychodząc z własnej tożsamości.”  Zycze Wam radosci w sercu i wiary w to, że nie ma rzeczy niemożliwych. Zycze Wam abyscie  byli otoczeni miłościa od ludzi jak i do ludzi. Nie zapomnijcie docenic i powiedziec „dziekuje” za rzeczy na pozor malo istotne. Te drobnostki skladaja sie na rzeczy wieksze i jeszcz bardziej wieksze. Miejcie wielkie marzenia, siegajcie po gwiazdy, usmiechajcie sie do siebie.

Ave Anno Domini MMXVII.

czwartek, 29 grudnia 2016

W poszukiwaniu smaku


Nasze tegoroczne Swiateczne wypieki.

Swieta minely przyjemnie, bez pospiechu, w miare bez stresowo. W miare, bo mialam “lekka” zalamke w Wigilije. Choinka wciaz milo nam przyswieca, wspominam sobie cichutko moje Swieta z dziecinstwa I rozne mysli mnie nachodza. I smaki! I tak wlasnie wspominalam sobie moja Ukochana Babcie Nadzie, u ktorej zawsze na Swieta byl: sernik, piernik i miodownik. Smak sernika chodzi za mnai i chodzi i z glowy mi nie chce wyjsc. W naszym domu, naszym….jakim naszym? W moim Domu Dziecinstwa na Wigilje byly zawsze dwa serniki: na zimno - bo ja lubilam, “wiedenski” bo Mama i moja Siostra za nim przepadaly. Tatus byl i jest wszystkojedzacy, choc pierniczkow zabraknac nie moglo, i to wlasnie on najczesciej z moja Siostra je robili. Ja na Swieta pieke piernik, choc zaczelam od paru lat dorzucac swiaze owoce zurawiny i ten lekko kwaskowaty accent dodaje mu uroku, albo raczej smaku. Sernik robie ostatnimi laty “wiedenski”, i choc wszyscy chwala, to mnie zawsze smak rozczarowuje. No bo we wspomnieniach to nie taki byl. A teraz dolaczyl mi sie jeszcze ten Babciny sernik do wspomnien i ni jak spokoju nie moge zaznac. Babci nie ma juz z nami dlugo…oj dlugo. A Babcia to byla prawdziwa Babcia. Z ogrodem, konfiturami wisniowymi, wozeniem z kart i opowiesciami o duchach. Moja Babcia Nadzieja. Sernik byl prostokatny z tzw dolem i gora (w przeciwienstwie do mojego, ktory jest tylko samym sernikiem) no I oczywiscie mial rodzynki. Duzo rodzynek. I chyba tez skorke pomaranczowa. Nie mam najmniejszego pojecia jak go zrobic. Przeszukuje internet i staram sie przypasowac zdjecia internetowe do wspomnien… Gdyby ktos z Was mial wyprobowany przepis “babciny” to byla bym bardzo wdzieczna za przeslanie, tudziez link.

Nasz tradycyjny Wigilijny sernik.

Piernik Wigilijny

niedziela, 25 grudnia 2016

Druga czesc Swiat.


O 6:47 dzis rano Victorek wskoczyl nam do lozka informujac nas, ze slyszal jak Mikolaj zjadal ciasteczka i slyszal dzwoneczki reniferow i jak Mikolaj szelesci prezentami, i wogole mamo, mamo wstan, zejdzmy juz na dol….Moj maz kochany od piatej rano w kuchni szalal. Nasuwaja mi sie skojarzenia z ta piosenke “a gdybym byl mlotkowym, w fabryce z mlotkiem szalal to co bys powiedziala, czy cos bys przeciw miala…” Zdecydowanie nie mialam nic przeciwko mezowi intensywnie szatkujacemu warzyw o 5 rano 25 grudnia, nie mniej jednak liczylam na przynajmiej dodatkowe 4 godziny snu. Lezalam w lozku obudzona tymi wszyskimi halasami i meza i Mikolaja i reniferow i tak mi bylo dobrze, ale za pare chwil Victor postwil nas wszystkich na nogi. Tak sie obawialam rozczarownia prezentami, pisalm o tym w moich poprzednich wpisach, bo z ciezkim sercem ale nie zgodzilismy sie na gry video ect. No i dobrze, wiem, ze to sie bedzie ciaglo i kiedys bedziemy musieli ustapic, ale dzis ....byl tylko usmiech i radosc. A zaczelo sie ode mnie. Oficjalnie pomimo 7 latka w domu pierwszy prezent wreczono mnie ….aparat fotograficzny! Porzadny apparat fotograficzny, ktory mi sie marzyl juz od dluzszego czasu!!!! Wciaz mam ochote skakac do gory….Odpakowywalismy te prezenty mozliwie jak najdluzej. Victor szczegolnie dluzej zatrzymal sie przy ksiazce

“Jak zostac szpiegiem”, to sa jego aktulane plany zawodowe;) a okrzyk radosci byl przy paczuszce od Babci i Dziadzi – wyrzutnia! Byly tez zabawne momety kiedy to moj T dostal dwa lewe buty od swojej mamy. Moj tesc mial za to dwa prawe w swoim prezencie, wiec sie powymieniali i wszystko sie wyrownalo. W miedzyczasie bylo gotowanie, pieczenie i wyskoki na narty. W Wigilje rano padal snieg, wiec panowie mieli w planie narty, co mi bylo bardzo na reke, bo w tym czasie milam zamiar: 1) dokonczyc pakowanie prezetow, 2) przygtowac stol wigilijny, 3) uprasowac pare rzeczy na swieta, 4) upiec piernik i sernik, 5) zrobic kapuste z grzybami, 6) lososia, 7) moje czosnkowe ziemniali i 8) dogotowac wczesniej juz przygotowane pierogi.  Czyli praktycznie wszystko…No i wlasnie jak znienacka wrocili z nart, bo snieg przemienil sie w deszcz ze sniegiem, i jak wszyscy zaczeli wchodzic do kuchni “po cos do jedzenia”, i w miedzyczasie skypowalam z Rodzicami i Siostr, ktora spedza Swiata w domu, w tym moim chaosie tak mi sie strasznie zatesknilo za domem, za byciem “u Mamy” (czyt. beztrosko i bezstresowo), wtedy wlasnie puściły mi nerwy i obudził się instyk morderczy w stosunku do meza, teściowej, praktycznie kazdego…Deszcz przestal padac, oni wrocili do nart, tesciowa poszla “sie zdzemnac”, ja
bylam gotowa ze wszystkim, nawet zdazylam sie jeszcze wyklapac…ok nie dalam rady zrobic paznokci, jesli mam sie uczciwie przyznac. W Wigilię ja, tudziez ja z moimi Rodzicami (jak przez ostatnie 2 lata) przygotowujemy Swiateczna kolacje, a 25 zamianiamy sie rolami. Glownie moj maz gotuje, bo to on jest “specjalista” od indyka, ale jego Mama tez sie udziela. Z czystym sumieniem moge pwiedziec, ze teszc sie nic nie udzilela. I kropka. W kuchni nie robi nic. Za to w tej chwili naparawia kran. Nie wiedzialam nawet ze jest popsuty. W tym roku, zamiast indyka (bo wciaz mamy zamrozone resztki ze Swieta Dziekczynienia), zdecydowalismy sie na szynke w glazurze ( nie jestem pewna czy to poprawne tlumaczenie)  z syropy klonowego…jestem tak przejedzone, ze nawet pisac o jedzeniu mi ciezko. Wyskoczylam dzis na godzinke popatrzec na Victorka, jak jezdzi na nartach, bo bardzo chcial mi sie pokazac. Sloneczko, snieg, bielelutko, swieze powietrze, wszyscy w dobrych nastrojach, bo wciaz Swieta, bardzo mile chwile. Jutro moj ostatni wolny dzien, zdecydowanie chce go spedzic  w wiekszosci poza domem.
A teraz to juz chyba czas spac. Cisza. Chlopaki spia obok mnie, reszta tez sie juz porozchodzila do pokojow (tesc wciaz przy lub pod kranem). Swieta mijaja cichutko i godnie. Mialam moment nazwijmy to krytyczny w Wigilijne poludnie, ale przeminelo. Swieta sie udaly i choc pada ze zmeczenie, to patrze na szczesliwe twarze i …warto bylo! Na moj nowy aparat fotograficzny tez patrze. Jeszcze do konca nie rozpracowalam wszystkich funkcji. Wesolych Swiat!



sobota, 24 grudnia 2016

Wigilijnie.


Wieczor wgilijniy. Powoli zapada cisza. Wiekszosc mosci sie juz w lozkach. Victor jeszcze pewnie spoglada przez teleskop przyniesiony przez Aniolka. Po kolacji i deserze wymknelismy sie w poszukiwaniu Aniolka. Serce mi sie topi jak widzialam mojego Misiastego przedzierajacego sie przez snieg z latarka, podswietlajac sobie droge i tropiac …no wlasnie Aniolka. Nie bylsmy wknocu do konca pewni czy przyjdzie. Wracajac spowrote do domu, dobiegl nas dzwiek dzwoneczka, a jak dopadlismy drzwi to przy choince lezaly prezenty (jak to  Victor stwierdzil w "magicznym papierze"), ale ani sladu po Aniele! Znow nie udalo sie nam go zobaczyc! Choc Victor twierdzi, ze w zeszlym roku widzial “ognisty slad” na niebie:) Oooo jak bym chciala zatrzymac czas! 

Wigilia minela, a ja szczesciara mam jutro drugie swieto. Tym razem wersja “amerykanska”. Czy Mikolaj zawita?….skarpeta na prezenty wsi, ciasteczka dla Mikolaja czekaja. Bylismy wszyscy bardzo grzeczni w tym roky, a przynajmniej, staralismy sie.


Chcialabym Wam wszystkim zyczyc wspanialych Swiat. Rodzinnych, radosnych, pelnych tych chwil kiedy lza szczescia kreci sie w oku, “klatka stop” robi zdjecie i przechowuje w sercu na dlugo. Choinka, swiece, Rodzina obok mnie, ale tez dalej i jeszcze bardziej dalej, najwazniejsze, ze JEST.  Przelamuje sie z Wami oplatkiem, cieplutko pozdrawiam i przesylam zyczenia Wesolych Swiat z mojego Domu do Waszego, od mojej Rodziny do Waszej.

Prezenty of Aniolka w "magicznym papierze".

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Berlin z ostatniej chwili.

Powaznie sie zastanawiam czy po prostu nie przestac ogladac wiadomosci. Berlin….Kocham to miasto. Tam poznalam mojego meza, tam sie zakochalam. Nasza pierwsza randka w kafejce “Bilderbuch”, tam tez wracamy jak mozemy najczesciej. Choc nigdy nie mialam okazji odwiedzic Bozenarodzeniowego kiermaszu akurat w Berlinie, nigdy nie opuscilam go podczas 15 lat spedzonych w Monachium. Nikt nigdy nie opuscil. Weihnachtsmarkt - to jedna z najpiekniejszych Niemieckich tradycji. Stragany, dekoracje swiateczne, recznie robione drobiazgi, pierniki w ksztalcie serca, zapach grzanego wina i prazonych migdalow, i ogromne pieknie przystrojone choinki. Najczesciej w sercu miasta. Tak jak i tym razem. Na Kurfürstendamm w centrum Breitscheidplatzu obok Kościóła ku Pamięci Cesarza Wilhelma, znanego po prostu jako Gedächtniskirche (“Kosciol Pamieci”), ktorego uszkodzona wieża została zachowana ku pamieci i przestrodze. Dzisiejszego wieczoru ciężarówka (skradziona w Polsce !) wjechala się w zatłoczony kiermasz, zabijając 12 osób i raniąc 48 innych. Wciaz nie widomo co sie wydarzylo, ale podejrzewa sie kolejny zamach terrosystyczny. Incydent przpomina zamach w Nicei we Francji, kiedy to 19 tonowy smochod zabil i zranil ludzi którzy zebrali się, aby oglądać fajerwerki na Dzień Bastylii. Na internecine Islamskie grupy terrorystyczne zachęcaja swoich rekrutów to korzystania z pojazdow jako broni.
To kolejny zamach w Niemczech w przeciagu ostatnich 12 miesiecy. W lipcu tego roku Syryjski samobójca ranil 15 osób podczas ataku na festiwalu muzycznym w Ansbach, przysiegajac na wiernosc Islamu. Kilka dni wcześniej, dziewięć osób zginęło w Monachium przez 18-letniego zamachowca z podwójnym obywatelstwem niemieckim i Iranskim, jego motywy byly niejasne. Cztery dni przed, nastolatek, Afganski uchodzca, uzbrojony w nóż i siekierę, najwyraźniej zainspirowany ISIS, zabil pięciu pasażerów w pociągu, w Bawarii. W czerwcu 3 Syryjscy mężczyźni zostali aresztowani pod zarzutem planowania ataku terrorystycznego w Dusseldorfie w imieniu ISIS. W maju mężczyzna zabił jedną osobę, i ranil trzy inne w ataku nożem stacji kolejowej w Bawarii. Świadkowie twierdzili iz atakujący krzyknal "Allah akbar" i "Niewierni musza umrzeć", choc służby wywiadowcze nie powiedzily związku między nim a siecia islamistyczna....
W tym samym czasie Niemcy przyjely prawie 900 tysięcy imigrantów. Podobne zamachy obserwowane sa w sąsiedniej Belgii i Francji.


To sa przerazajace fakty. Wysylam maile do znajomych, i ciesze sie ze sa w porzadku. Kathrin i Mark w Berline oczekuja na swoja pierwsza coreczke ktora ma sie urodzic w marcu….Swieta nadchodza…Czemu tyle nienawisci w ludziach?







niedziela, 18 grudnia 2016

Ze szpitala do szpitala.


Plany spelzly na niczym. Wrocilam z dyzuru i praktycznie pojechalam spowrotem do szpitala, tym razem w roli pacjenta. Tzn  pacjentem byl moj Misiasty, ale to bez znaczenia, bo jego bol to i moj. Byla to nasza druga wizyta na pogotowiu w przeciagu 4 tygodni, a czwarta konsultacja z lekarzem. Dokladnie przed miasiacem, w przeddzien urodzin, Victor dostal goraczke. Myslelismy, ze to z podniecenia urodzinami, ktorymi sami tez stresowalismy sie. Wyprawialismy je po raz pierwszy w nowym miejscu zamieszkania, z nowa klasa i balismy sie czy dzieci przyjda i jak to wogle wypadnie. Wypadlo super, ale nie o tym. Na dzien przed urodzinami milelismy pierwsza goraczke, i ja dla pewnosci skonsultowalam sie z lekarzem, czy nie ma nic zakaznego, zeby nikogo nie pozarazac. Powiedziano nam ze wszystko w porzadki, a goraczak jak to u dzieci, minie. Faktycznie minela nastepnego dnia, urodziny sie odbyly. Po czym wrocila i trzymala Vctorka przez 8 dni pomimo podawanych lekarstw. Doszlo do zapalenia pluc i musielismy przejsc 2 serie antybiotykow. 2 tygonie spokoju…prawie spokoju, bo oczywiscie katar, kaszel typowy dla sezonu pazdziernik-kwiecien. Wiekszosc dzieci jest “pociagajaca”. Od piatku Victor skarzyl sie na ucho, ale nie mial goraczki. Nauczona doswiadczeniem dwalam srodki przeciwbolowe. Wczoraj na dyzuze, ale po powrocie z pracy z gory wiedzialm, ze dobrze nie jest. Victror poplakiwal, nie mogl spac, bol byl prawie przez czaly czas. Pojechalismy zaraz na pogotowie gdzie zdjagnozowano pekniecie blony bebenkowej. Podczas wizyty Victor dostal pecherzyki na skorze, na przegubach obu dloni i to sie praktycznie powiekszalo na naszych oczach…Po polsku to sie chyba nazywa pokrzywka, obrzek skory…w kazdym razie ja plakalam z nim. Srodki przeciwalergiczne, kolejne antybiotyki…

sobota, 17 grudnia 2016

Szalom alejchem (hebr. ‏שָׁלוֹם עֲלֵיכֶם)‎

Chcialabym powiedziec, ze to byl moj ostatni dyzur w tym roku, ale niestety moj ostatni bedzie prawdziwie ostatni bo w Sylwestra. Niemniej jednak juz sie Swiatecznie nastrajamy. W tym roku niestety bez moich Rodzicow. Coz, nie moge narzekac, bo ostatnie dwie Wigilije spedzilismy (prawie) razem. Z moimi jak i z T rodzicami. W tym roku moja Siostra przylatuje z Londka (jak po naszemu nazywamy Londyn) do domu, a do nas przylatuje tesciowie z Teksasu. Wciaz sie zmagam z menu, ale to jest raczej przyjemny problem.  Jutro lukrowanie i dekorowanie ciasteczek. A jak zdaze to upieke jeszcze Linzer. Chcialabym tez siasc razem z Victorkiem i zrobic pare recznych dekoracji swiatecznych. A szczegolnie taka duuuuzzzzaaa gwiazde.


W zeszlym tygodniu poszlismy na inscenizacje “Nocy w Betlejem”. Kolezanak z pracy nam to zapropnowala i poszlismy, szczerz mowiac nie wiedzac co nas czeka. Juz przed Kosciolem palilo sie ognisko, a przy nim stali (przemarznieci)  Trzej Krolowie. Przy wejsciu dostalismy, kazdy z nas sakiewke z monetami. Zaintrygowani poszlismy dalej. W ogromnej sali z po czesci  “stajennym zapachem” byly postawione imitacje malych straganow, zagrod i domkow….po prostu miasteczko Betlejem.  Samo słowo „Betlehem” znaczy po hebrajsku „dom chleba”, jest połączeniem dwoch słów hebrajskich: bet, oznaczającego dom, oraz lehem – chleb. Wiec jak na dom chleba przystalo centralne miejsce zajmowala piekarnia gdzie moglismy usiasc i wysluchac jak w dawnych czasach wygladala wieczerza. Jak rowniez poczestowac sie kawalkiem chleba i oliwkami, ktore sporzylismy po wspolnie odmowionej modlitwie po hebrajsku. Byla zagroda z prawdziwymi zwierzetami i zaklad stolarski gdzie moj Victorek z radoscia wbilal gwozdzie w lawki na ktorych potem moglismy usisc w “pobliskiej piekarni”.  Byl stragan z welna gdziem mozna bylo sprobowac tkac, stoisko z koralikami gdzie dzieci robily bransoletki, stragan gdzie robiono deser baklawa i stragan z owocami. Wykonawcy tego pomyslu  jak i wiele dzieci bylo przebranych w stroje tamtejszych czasow. Dzieci na podlodze bawily sie prostymi drewnianymi zabawkami urzywajac suszone nasiona jako pionki do gry. Moje uwage przyciagnal stragan z przyprawami, gdzie mozna bylo w drewnianym moździerzu zmielic nasiona tworzac wspaniale kombinacje smakowo-zapachowe. Ale milalam ucieche!  Placac moneta (otrzymana przy wejsciu)  przyprawa byla pakowana w plocienna szmaktke i przewiazywana sznureczkiem. Byla tez oczywiscie szopka w glownym miejscu, z “prawdziwym Dzieciatkem”, jak rowniez po sali chodzili zolnierze Cezara Augusta. Wokol rozbrzmiewala muzyka, przerywana spiewm zebranych. Wszyscy poddzali sie nastrojowi, rozbrzmiewaly pozdrowienia  Szalom alejchem (hebr. ‏שָׁלוֹם עֲלֵיכֶם)‎ co oznacza „pokój wam”, a na co odpowiada się najczęściej alejchem szalom (hebr. ‏עֲלֵיכֶם שָׁלוֹם‎) – „i wam pokój”. Powiedziano nam ze “Noc w Betlejem” jest organizowana juz od 10 lat i staje sie coraz bardziej popularna. Nawet nie zdazylismy wyjsc jak Victor zapowiedzial sie juz ze tu wroci w przyszlym roku.  

Do wszystkich Was moi drodzy i do Aleppo -  szalom alejchem.  



Kombinacja ktora mnie zachwycila to
mieszanka: szalwia, kolendra, gozdzik,
 cynamon i kardamon.